Granica, czy jeszcze istnieje?

            Terytorium danego państwa jest oddzielone od innego państwa przez występującą granicę. Czasami, w wyniku występowania wojen lub pokoju, państwa zyskiwały lub traciły terytoria. Tak jest, by jeden naród zyskać, to drugi musi stracić. Wojna zawsze jest straszna, bo często niewinni ludzie tracą zdrowie lub życie. Najczęściej to bogaci oligarchowie na nich zarabiali. Granica musi być dobrze chroniona podczas pokoju ze względu na bezpieczeństwo obywateli lub uchodźców przebywających legalnie na terenie danego kraju. Państwo ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo wszystkich.

            Ciężko jest zrozumieć, dlaczego niektóre państwa podrzucają imigrantów innym państwom. Przecież dane państwo ma swoje problemy, żeby brać sobie jeszcze dodatkowe oraz niespodziewane. Wiele obywateli nie ma środków na podstawowe potrzeby. Często nawet brakuje miejsca stałego lub czasowego pobytu. Wypłacone pieniądze często nakazują wybór między jedzeniem, a lekarstwami. Oczywiście są kraje, które nadal sprawują władzę dyktatorską, że wielu ludzi nie ma odpowiednich warunków do funkcjonowania. Nawet demokracje też nie są dobre, że wybiera się ludzi potrafiących oszukiwać społeczeństwo. Obiecuje się co innego, a robi się zupełnie do innego. Polityka poznaje się tylko podczas wyborów, a w innym czasie to są zupełnie inni ludzie.

            Trzeba uwzględnić, że granice również wyznaczają obowiązujące prawo. Każde państwo ma swoje prawo, do którego każdy musi się dostosować. Oczywiście sposób tworzenia prawa może budzić zastrzeżenia. Trudno sobie wyobrazić, że ustawy się wprowadza po cichu i w nocy, żeby nikt o tym nie wiedział. Polska była dobry przykładem, że w nocy został zrobiony przewrót, który obalił rząd chcący uwolnić się spod komunistycznych wpływów. Sejm w ostatnim czasie pracował do późna w nocy, by wszystkich utrzymywać w niepewności. W nocy tylko diabeł pracuje, normalni ludzie w nocy śpią, a w dzień pracują. Jak ludzie w nocy śpią, to są wypoczęci, myślą racjonalnie, w pracy nie są ospali, mają wyostrzone zmysły, są odporni psychicznie, sprawni fizycznie i wydajnie pracują. W nocy pracuje tylko lew, tygrys oraz drapieżnik, który atakuje niespodziewanie. Są oczywiście prace wymagające nocnej zmiany. Tylko, czy gdyby nie było nocnych ataków, to trzeba by pracować w nocy. Na pewno nie! Może zły przegrywa, że nigdy nie śpi. Dobry czasami śpi dobrze, więc ma prawo i obowiązek, nawet możliwość wygrania i czuć się zwycięsko. Lepiej tworzyć prawo s sposób przejrzysty i czytelny, nawet nie tworzyć niepotrzebnych, wtedy wszystko na pewno będzie w porządku. Wszyscy, którzy przybywają do nowego kraju, mają warunki do zapoznania się, przez co nie będzie nieznajomości prawa.

            Każdy ma możliwość wjechania do cudzego kraju. Są kraje z otwartymi granicami, a inne z zamkniętymi granicami. Nigdy nie wolno przekraczać granicy w miejscach niedozwolonych i do tego nieprzeznaczonych. Nie wolno nawet podrzucać migrantów nawet przez służby obcych państw. W innych krajach nielegalne przekroczenie granicy może być ostatnim momentem życiowym, że można się od razu spotkać ze św. Piotrem. Do legalnego przekraczania granicy są wyznaczone przejścia graniczne, gdzie pokazuje się dokument tożsamości oraz uzyskuje się zgodę funkcjonariusza publicznego na przekroczenie granicy. Kraje mające liberalne przepisy umożliwiają przekroczenie granicy tylko za okazaniem dowodu osobistego. Kraje z restrykcyjnymi przepisami wymagają posiadania paszportu lub wizy. Paszport jest dokumentem tożsamości uchodźców, a wiza to pozwolenie na wjazd oraz pobyt w danym kraju. Kraje mają prawo do stosowania swojej polityki migracyjnej, gdyż obawiają się różnych nieprzewidzianych zdarzeń. Warto zapoznać się z historią danej osoby, czy oby na pewno ma czyste akta i nie ma żadnych niegodziwych sytuacji lub problemów z prawem. Przed podróżą nawet warto się nauczyć języka, gdyż inni nie mają obowiązku znać danego obcego języka. Wskazane jest uczenie się języków obcych, ale ojczysty jest najważniejszy. Dodatkowo służby mogą wziąć za intruza osobę przekraczającą granicę, że mogą go aresztować i zrobić przesłuchanie.

            Dziwnych zjawiskiem jest próba wciskania migrantów przez inne państwa często nie przez przejścia graniczne. Następuje przekraczanie granicy, gdzie jest do zabronione. Przykładem jest Białoruś, która próbowała wciskać Polsce różnych imigrantów. Tylko nie wiadomo, czy oni naprawdę potrzebowali pomocy. Może byli szkoleni do atakowania granicy lub destabilizowania państwa polskiego. Reżim widocznie zorganizował daną akcję w odpowiedzi na nałożone sankcje. Niektóre kraje nie chciały uznać wyników wyborów prezydenckich, mimo pewnych wątpliwości odnośnie uczciwości ze standardami demokratycznymi. Tylko nie wiadomo, co inne kraje mogą zaoferować Białorusi. Białoruś jest państwem postsowieckim, które nie poszło za zachodem, a skupiło się tylko na rozwoju samego siebie. W krajach Europy Zachodniej dzieje się wiele rzeczy, które mogą doprowadzić do upadku cywilizacyjnego. Polska też poszła tą drogą, przez co można mieć wątpliwości, czy oby na pewno istnieje jako suwerenne państwo. Ciężko powiedzieć, ale Białoruś w wielu sprawach jest bardziej rozwinięta. Może nie jest wskazane, by ciągle był ten sam prezydent. Tylko przy reformach trzeba zaproponować coś lepszego i sensownego. Polska jest dobrym przykładem wejścia na złą drogę rozwoju. Upadek przedsiębiorstw, likwidacja miejsc pracy, brak możliwości rozwoju, dyskryminowanie ludzi słabszych przez zakaz jazdy samochodami spalinowymi, organizowanie tęczowych marszów. Po prostu odnosi się wrażenie, że ograniczana jest wolność słowa przez tolerowanie tylko niektórych zachowań zatwierdzonych przez Unię.

            Na niektóre rzeczy nie ma się wpływu. Nie powinno się przejmować tym, że inne kraje poszły inną drogą. Miały do tego prawo. Tylko Ojczyzna powinna pamiętać o historii. Przeżyła bardzo dużo różnych chwil, które obarczały dużym cierpieniem. Na wiele rzeczy ma się wpływ, jeśli podejmuje się dane decyzje. Propozycje można przyjmować, odrzucić lub nie odpowiedzieć na nie. Warto tylko uważnie przeanalizować, znaleźć argumenty za lub przeciw; pomyśleć, czy będzie z korzyścią lub poważnym kosztem. Szkoda tylko, że władze często się kłócą ze sobą, konkurują lub oskarżają siebie o problemy, a dokładnie robią to samo. Rządzących jest wiele, a szambo to samo.

            Zdarza się, że w danym kraju jest tylko ten sam prezydent. Może nie jest to wskazane, jednak dany prezydent zostaje wybrany przez społeczeństwo. Nawet przystąpienie do danej organizacji nie powoduje wyrzeknięcia się suwerenności. Wolność została wywalczona przez przelaną krew i śmierć wielu ludzi. Unia Europejska nie jest nawet państwem, tylko organizacją. Zaczęła sobie coraz więcej uzurpować, że zapomina o swoich najważniejszych wartościach. Powstała na wartościach chrześcijańskich, a obecnie zaczyna je traktować jako konkurencję dla neutralności. Otwiera się bezmyślnie na inne kultury, a wyrzeka się własnych. Zaczyna tracić postęp, a inne kraje śmieją się z niej.

            Unia bardzo szeroko otworzyła granice i zaczęła bezmyślnie przyjmować imigrantów. Mogli przekraczać granice strumieniami, że nie było żadnej kontroli. Do tej pory nic nie nauczyli się na własnych błędach. Migranci często szybko mieli zalegalizowany pobyt, że szybko uzyskiwali przywileje, o czym zwykli obywatele mogli jedynie pomarzyć. Oni szybko pokazywali swoje oblicze, że zaczęli stosować przemoc fizyczną wobec zwykłych obywateli. Gwałty na kobietach zaczęły być codziennością, że nawet jest strach wychodzić gdziekolwiek. Francja i Niemcy do tej pory mierzą się z takimi problemami, a chcą innym narzucać swój punkt widzenia. Zaczęło się od narzucania innym krajom własnej polityki oraz grożeniem karami w przypadku niedostosowania się. Nawet zaczęła przerzucać imigrantów bez zgody danych państw. Używane były miejsca, gdzie zabronione jest przekraczanie jej. Nie są używane specjalne przejścia graniczne umożliwiające legalne przekroczenie. Posiadane dokumenty umożliwiają ustalenie tożsamości. Występuje możliwość kontaktowania się z innymi krajami, gdzie można się dowiedzieć o historii danej osoby. Upewnić się można, czy dana osoba ma czyste akta, czy nie była karane lub nie miała żadnych problemów z prawem. Nigdy nie jest wiadomo, czy dana osoba naprawdę jest ofiarą represjonowanego systemu. Może po prostu uchylać się od swoich obowiązków wobec państwa.  

Służby czysto pokazywały bierność wobec imigrantów podrzucanych przez Niemcy. Zostali powołani do obrony granicy, a nie reagowali na nielegalne przekraczanie granicy. Biorą dużo pieniędzy, mają szerokie uprawnienia, a nie potrafią sobie poradzić z prostymi czynnościami. Ciężko powiedzieć, że nawet mają wytyczne, by nie reagować w przypadku niedozwolonego przekraczania granicy. To zwykli obywatele muszą brać sprawy w swoje ręce. Okazuje się, że tylko zwykli obywatele wywiązują się z obywatelskiego obowiązku obrony Ojczyzny. Zamiast uzyskać wdzięczność i szacunku od władzy, często są piętnowani i zarzuca im się faszyzm. Prawda jest zupełnie inna. Oni najbardziej szanują i tolerują innych, tylko wyznaczają pewne granice. Chodzi im o bezpieczeństwo innych ludzi, by kraj był spokojnym miejscem dla wszystkich. Ofiara wszystkich walczących o wolność nie może iść na próżno. Nie można sprzedawać własnej wolności dla korzyści osobistych i materialnych. Uchodźcy mogą przyjeżdżać, tylko mają obowiązek nauczenia się norm obowiązujących w danym kraju i przestrzegania ich. Inna kultura nie może dominować oraz przekraczać obowiązujących standardów. Gość zawsze przybywa i nie ma dominującej pozycji u gospodarza. Oczywiście należy mu się szacunek, jednak gospodarz jest najważniejszy. Gość może przebywać w domu wyłącznie w obecności gospodarza, gdyż inaczej jest intruzem. W Polsce to Polacy powinni być na uprzywilejowanej pozycji, inaczej państwo jest kartonowym i istniejącym na papierze.

Unia podrzucając imigrantów pokazała, że nie radzi sobie z występującymi problemami. To jest to samo, jak ktoś do domu lub mieszkania wciska niechcianych lokatorów, których się wcale nie zna. Nikt nie wie o ich historii, przez co mogą się pojawić wątpliwości odnośnie jego uczciwości. Przecież na początku podpisuje się z lokatorem umowę odnośnie użytkowania danego lokalu. Wymagane jest wnoszenie opłat związanych z korzystaniem z mediów. Wiele ludzi po prostu chce niektóre punkty umowy skreślić. Oczywiście każdy ma do tego prawo, tylko trzeba liczyć się z odmową. Nie ma czegoś takiego, jak umowa z szablonami. Dla wielu mowy się tylko czyta, podpisuje i przestrzega warunków, albo się nie podpisuje. Trzeba mieć pewien stopnień zaufania, podobnie jak w przypadków brania przedmiotów na umowę. Bierze się, albo się nie bierze. Podobnie jak w przypadku wchodzenia na terytorium danego państwa, gdzie akceptuje się warunki i można przekroczyć granicę, albo się nie akceptuje i nie można przekroczyć granicy. Nikt nie chce mieć niechcianego lokatora, podobnie jak uchodźcy z danego kraju, który stwarza zagrożenie dla innych. Unia bez problemy przyjmuje inżynierów z obcych państw. Czyżby nie miała własnych specjalistów, nie potrafi nikogo nauczyć być specjalistą w danej dziedzinie. Widocznie jej nie zależy na zaradności własnych obywateli. Jak będą myśleć za dużo, to będą ogarnięci i niezależni finansowo. Nie każdy z obcego kraju będzie akceptował dane zasady i cywilizację.

Białoruś nie może podrzucać imigrantów, a Unie to może bez problemu. Nie przyjęcie wiąże się z nałożeniem kar. To może Białoruś zacznie nakładać kary na Unię, że nie chce przyjmować uchodźców. Każdy kraj poszedł swoją drogą, że ma nawet problemy bez uchodźców. Niepotrzebne są Polsce dodatkowe problemy. Trzeba zwrócić uwagę, że uchodźcy nie chcą to Polski w powodu wypłacenia niskich zasiłków. Trzeba pracować, by zdobyć odpowiednią pozycję. Nie można wykluczyć, że trzeba będzie walczyć o to co łatwe, a co słuszne. Jednak ciężko powiedzieć, czy Polacy mają jakieś zatargi z Rosjanami, Białorusinami. W końcu jesteśmy słowiańskim narodem, który osiedlił różne terytoria. W Polsce władzę sprawuje francuska masoneria, która nie tak dawno jeździła do Putina, Łukaszenki, rozmawiali przy stole, robili ze sobą zdjęcia, podawali sobie ręce i nawet wzajemnie zapraszali do siebie. Tylko jak pojawiały się różnica zdań i inne kierunki, to nagle zaczęli być wrogami. Wschodnim krajom nie mamy nic sensownego do zaoferowania, bo nie radzimy sobie z własnymi problemami. Pojawiające się tęczowe marsze są przykładem dziwactwa panującego na świecie. Często zapominamy o własnej tożsamości, gdzie stopniowo zagrożona jest suwerenność. Nie potrafimy stworzyć stabilnych miejsc pracy, nie potrafimy skutecznie nauczyć się czegokolwiek, na radzimy sobie z chorobami, pozwalamy obcym na narzucanie niecywilizowanych zachowań, utrudniamy życie władnym obywatelom. Okazuje się, że granice są tylko teoretycznie. Wystarcz tylko dać pieniądze i można sobie załatwić legalny pobyt. Nie trzeba znać żadnych zasad. Obywatele mają obowiązek czuć się bezpiecznie. To oni musieli wziąć sprawę w swoje ręce, gdy zdecydowali się na obronę granic. Historia pokazuje, że tylko zwykli obywatele są w stanie dbać o własną Ojczyznę. Czuli granica jest tam, gdzie obywatele trzymają wartę i straż. Gdyby obywatele nie zaczęli strzec granic, to może Polska zaczęłaby tracić własne terytoria. Ciekawe, czy gdyby obywatele zaczęli przesuwać się do przodu, to można by zyskać nowe terytoria i poszerzyć własną granicę. Wojna Ojczyźnie nie jest potrzebna. Po co mieć nowe zniszczenia i śmierć niewinnych ludzi. Odbudowa budowli jest kosztowna i czasochłonna. Kiedyś to brakowało materiałów budowlanych, teraz to są albo złej jakości, albo bardzo drogie. Niektóre nawet nie spełniają wymaganych norm. Normy unijne są bardzo głupie i destrukcyjne dla polskiej gospodarki. Skoro Unie nie radzi sobie z występującymi problemami, to nawet nie poradzi sobie w obronie własnych wartości. Inni będą z nią robili, co chcą. Unia dla Europy jest niepotrzebna, gdyż Jej nie budowała, tylko podstępną uzurpacją się wcisnęła do Europy. Polska budowała Europę i dała Jej przykład, jaką powinna iść drogą. Powinna pamiętać o własnych wartościach.

Autor: Maciej Staśkiewicz

Zaszufladkowano do kategorii Polska | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

61 lat od śmierci Stanisława Wawrzeckiego. Czy „afera mięsna” może mieć dziś nową odsłonę?

19 marca mija 61 lat od egzekucji Stanisława Wawrzeckiego, skazanego w tzw. aferze mięsnej. Dla jednych to symbol korupcji w PRL, dla innych — przede wszystkim symbol państwa, które własną niewydolność przykrywało pokazowym procesem i karą śmierci. Dziś, gdy wracają pomysły radykalnego ograniczania spożycia mięsa, warto zadać pytanie: czy historia czarnego rynku mięsnego może kiedyś wrócić w nowej formie?

Dla starszego pokolenia to nie jest abstrakcja z podręcznika historii. Puste haki, towar „spod lady”, znajomości ważniejsze niż pieniądze i państwo, które nie rozwiązywało problemów, tylko szukało winnych — tak wyglądała codzienność Polski Ludowej. Właśnie na tym tle wybuchła tzw. afera mięsna, jedna z najgłośniejszych spraw gospodarczych PRL.

Jej najbardziej znaną postacią stał się Stanisław Wawrzecki. Nie był jedynym oskarżonym, ale to on zapłacił najwyższą cenę. Wyrok śmierci wykonano 19 marca 1965 roku przez powieszenie. Po latach ta sprawa stała się jednym z najmocniejszych dowodów na to, że komunistyczne państwo nie walczyło wyłącznie z nadużyciami, lecz także urządzało polityczne widowisko. W systemie, który nie potrafił zapewnić normalnego zaopatrzenia, łatwiej było wskazać „winnych” niż przyznać, że sam model gospodarczy był wadliwy.

I właśnie dlatego ta rocznica nie jest wyłącznie wspomnieniem o minionej epoce. To także przestroga. Bo mechanizm pozostaje ten sam: gdy władza lub wpływowe środowiska próbują zbyt mocno ingerować w codzienne wybory ludzi, wcześniej czy później pojawia się opór. A gdy pojawia się opór wobec ograniczeń, bardzo szybko rodzi się szara strefa.

Dziś podobne pytania wracają w nowym kontekście. W debacie o klimacie, transformacji żywnościowej i globalnych zmianach coraz częściej pojawiają się postulaty mocnego ograniczania spożycia mięsa. W przestrzeni publicznej krąży również liczba 16 kilogramów mięsa rocznie na osobę jako model docelowego spożycia. I choć nie jest to obecnie żaden powszechnie obowiązujący limit prawny dla obywateli, sam kierunek tej debaty budzi emocje.

Nie dlatego, że ktoś już dziś wprowadza kartki na schabowego. Problem leży gdzie indziej. Jeżeli przez lata obywatel słyszy, że dla „wyższego dobra” ma jeść mniej, podróżować mniej, ogrzewać mniej i konsumować mniej, to z czasem zaczyna widzieć w polityce klimatycznej nie zachętę, ale presję. A gdy do tej presji dojdą rosnące ceny, nowe obciążenia, ograniczenia produkcji i coraz bardziej agresywna narracja wobec hodowli czy spożycia mięsa, wówczas pojawia się pytanie całkiem realne: czy nie powstanie nowy czarny rynek mięsny?

Historia PRL pokazuje, że czarny rynek nie rodzi się z samej chciwości. Rodzi się przede wszystkim z niedoboru, reglamentacji i nadmiernej kontroli. Tam, gdzie legalny obrót staje się zbyt drogi, zbyt trudny albo moralnie stygmatyzowany przez władzę, natychmiast znajduje się ktoś, kto zaczyna handlować poza systemem. Najpierw po cichu. Potem coraz szerzej. Tak było w PRL. I tak może być zawsze, gdy polityka zaczyna walczyć z ludzkimi przyzwyczajeniami nie argumentem, lecz naciskiem.

Dlatego 61. rocznica śmierci Wawrzeckiego powinna skłaniać nie tylko do historycznej refleksji, ale i do zadania prostego pytania o przyszłość. Czy pod hasłami ratowania świata nie buduje się przypadkiem nowy model kontroli codziennego życia? Czy zamiast wolnego wyboru nie pojawi się kiedyś system ekonomicznego lub administracyjnego wypychania mięsa z polskich stołów? I wreszcie: czy wtedy znów nie usłyszymy, że winni są nie autorzy złych decyzji, lecz ci, którzy próbują te decyzje obchodzić?

Wawrzecki stał się symbolem epoki, w której państwo karało ludzi za skutki własnej niewydolności. Ta lekcja pozostaje aktualna także dziś. Bo ilekroć władza próbuje urządzać obywatelowi życie aż do zawartości talerza, tylekroć wraca stare prawo historii: przymus rodzi opór, a opór bardzo często rodzi czarny rynek.

Zaszufladkowano do kategorii Polska | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Jacek Międlar w Ostrołęce. Pokaz filmu dokumentalnego „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

W środę, 11 marca, w murach Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Ostrołęce odbyło się spotkanie autorskie połączone z pokazem dwóch pierwszych odcinków serialu dokumentalnego „Sąsiedzi. Preludium Genocidum Atrox”. Głównym gościem wydarzenia był autor produkcji, Jacek Międlar.

Jak informowali organizatorzy, dokument zdobył uznanie na kilku międzynarodowych festiwalach filmowych w 2025 roku, między innymi we Włoszech. Ostrołęckie spotkanie było okazją nie tylko do obejrzenia fragmentów produkcji, ale również do rozmowy z jej twórcą o kulisach pracy nad serialem i o tematyce podejmowanej w filmie.

Jacek Międlar, urodzony w 1989 roku w Rzeszowie, w przeszłości był księdzem katolickim. W 2016 roku przeszedł do stanu świeckiego. Obecnie działa jako publicysta, bloger i aktywista społeczny. Jego działalność publiczna oraz publikacje od lat wywołują dyskusje i kontrowersje ze względu na wyrazisty, radykalny charakter prezentowanych poglądów.

Za organizację wydarzenia w Ostrołęce odpowiadało środowisko polityczne związane z posłem Grzegorzem Braunem. Bezpośrednie zaproszenie na spotkanie wystosowała lokalna grupa działająca pod nazwą „Kurpiowski Front Gaśnicowy”.

W auli WSAP pojawiło się kilkanaście osób. Sam autor nie ukrywał zaskoczenia kameralnym charakterem spotkania, dziękując obecnym za przybycie. Podczas powitania zwrócił się do uczestników słowami, że są „elitą polskiego narodu, interesującego się sprawami polskimi”.

W trakcie wystąpienia Międlar opowiadał o wieloletniej pracy nad projektem. Jak podkreślał, nad serialem pracuje od 2019 roku, dokumentując relacje świadków wydarzeń z okresu II wojny światowej. Według autora przeprowadził do tej pory 85 wywiadów, które stały się podstawą do stworzenia czteroodcinkowego cyklu dokumentalnego. Jak zaznaczył, zgromadzone materiały złożyły się na obszerne archiwum audiowizualne poświęcone tej tematyce.

Po projekcji dwóch pierwszych odcinków odbyła się dyskusja z publicznością. Uczestnicy pytali zarówno o okoliczności powstawania filmu, jak i o interpretację przedstawionych w nim wydarzeń historycznych. Spotkanie miało charakter otwartej rozmowy, w której dominowały kwestie pamięci historycznej oraz świadectw ostatnich żyjących świadków.

Zaszufladkowano do kategorii Ostrołęka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zmarł ks. Artur Dobrzyński, pochodzący z Ostrołęki, kapłan diecezji łomżyńskiej

W czwartek 4 grudnia 2025 r., o godz. 19:47, zmarł ks. Artur Dobrzyński, kapłan diecezji łomżyńskiej, znany z pracy duszpasterskiej w wielu parafiach regionu oraz szczególnego zaangażowania w posługę na rzecz dzieci, młodzieży i osób słabszych. Miał 51 lat.

Kapłan z Ostrołęki

Ks. Artur Dobrzyński pochodził z Ostrołęki. Tam ukończył Szkołę Podstawową nr 7 oraz Zespół Szkół Zawodowych nr 4 – Technikum Gastronomiczne. Po maturze zdał egzaminy wstępne do Akademii Podlaskiej w Siedlcach.

Decyzję o wstąpieniu na drogę kapłańską związał z diecezją łomżyńską. Święcenia kapłańskie przyjął 30 maja 2009 r. w katedrze łomżyńskiej, w gronie czternastu nowych prezbiterów diecezji, wśród których był wymieniany jako ks. Artur Dobrzyński.

Droga duszpasterska

Po święceniach ks. Artur Dobrzyński podjął posługę wikariusza w szeregu parafii diecezji łomżyńskiej. Z oficjalnych materiałów parafialnych wynika, że pracował m.in. w:

  • parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łapach,
  • parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Łomży,
  • parafii w Nurze,
  • parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Ostrołęce,
  • parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Grajewie,
  • parafii w Szczuczynie,
  • a od 25 sierpnia 2017 r. – w parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Wiźnie jako wikariusz.

Na terenie Grajewa brał udział m.in. w wydarzeniach organizowanych dla osób z niepełnosprawnościami – obecny był na wigilijnym spotkaniu Warsztatu Terapii Zajęciowej w Grajewie i Szczuczynie oraz Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Społecznych na Rzecz Osób Niepełnosprawnych, występując jako kapłan parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Grajewie.

Blisko dzieci, młodzieży i osób słabszych

Jednym z widocznych wymiarów jego posługi była praca z dziećmi i młodzieżą. W 2018 r. ks. Artur Dobrzyński był organizatorem pielgrzymki uczniów Szkoły Podstawowej im. Obrońców Wizny na trasie Augustów–Studzieniczna. Pielgrzymka rozpoczęła się wspólną modlitwą, a jej hymnem była pieśń „Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem”. W Studzienicznej ks. Artur sprawował Mszę św. dla uczestników.

Z relacji zamieszczonej na stronie parafii w Wiźnie wynika, że prowadzone przez niego wyjazdy miały nie tylko charakter turystyczny, ale były przede wszystkim formą katechezy „w drodze” – łączącej modlitwę, doświadczenie piękna stworzenia i budowanie wspólnoty między młodymi ludźmi.

Równie ważny obszar jego aktywności stanowiła obecność przy osobach dotkniętych niepełnosprawnością i ich rodzinach, czego przykładem jest wspomniane spotkanie wigilijne WTZ i SWISON w Grajewie. Obecność kapłana, modlitwa i słowo skierowane do uczestników były tam odczytywane jako znak troski Kościoła o osoby szczególnie potrzebujące wsparcia.

Kapłaństwo jako cicha służba

Z dostępnych materiałów parafialnych wyłania się obraz księdza, który swoje powołanie realizował przede wszystkim w zwyczajnej, codziennej pracy duszpasterskiej: przy ołtarzu, w konfesjonale, w sali katechetycznej, na wyjazdach z dziećmi i młodzieżą oraz podczas spotkań z osobami chorymi i niepełnosprawnymi.

Motyw przewodni jego misji można streścić w prostym przesłaniu, które towarzyszyło młodym podczas wizneńskiej pielgrzymki: Bóg kocha człowieka takim, jakim jest. Ten akcent na Boże miłosierdzie, prostotę i dobroć wobec każdego – zwłaszcza słabszego – pozostanie najważniejszym śladem, jaki ks. Artur Dobrzyński zostawił w sercach wiernych, z którymi dane mu było się spotkać.

Na informację o jego śmierci wielu parafian i współpracowników odpowiada modlitwą w intencji zmarłego kapłana, prosząc, aby Chrystus – Dobry Pasterz – przyjął go do swojej chwały.

Zaszufladkowano do kategorii Łomża, Ostrołęka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

„Stop imigracji” w Ostrołęce. Silny głos sprzeciwu mimo deszczu, ciszy i… prowokacji!

📍 Ostrołęka, 19 lipca 2025 r.

Deszcz, chłód i cisza urzędowa nie powstrzymały ich przed przyjściem. W samo południe, w sobotę 19 lipca, przed budynkiem dawnego Urzędu Wojewódzkiego – tzw. „pałacykiem” przy ul. Fieldorfa „Nila” – zebrało się ponad stu mieszkańców Ostrołęki. Transparenty, flagi, głośniki i kamery – to wszystko nie dla polityków, ale dla jednej idei: bezpiecznej, suwerennej Polski.

Protest odbył się pod hasłem „Stop imigracji” i był częścią ogólnopolskiej akcji społecznej organizowanej w 80 miastach. W Ostrołęce, mimo lokalnego charakteru wydarzenia, pojawili się ludzie z różnych środowisk – nie tylko sympatycy Konfederacji, ale też zatroskani rodzice, młodzież, osoby starsze. Nie zabrakło też emocji, kontrowersji i momentów pełnych determinacji.

🔊 Mówcy: głos, który zabrzmiał

Głos zabierali przedstawiciele różnych środowisk – od działaczy politycznych po zatroskanych obywateli. Ich wypowiedzi łączył jeden przekaz: Polska ma prawo do bezpieczeństwa i suwerenności.

  • Grzegorz Małkowski, lokalny aktywista i społecznik, w przemówieniu pełnym emocji mówił: „To my, zwykli obywatele, musimy stanąć w obronie żon, dzieci i ojczyzny.”
  • Antoni Śniadach, działacz społeczny, przestrzegał przed zjawiskiem, które – jak twierdził – już dziś dotyka polskie granice: „To dzieje się teraz. I to dzieje się tu.”
  • Monika Jankowska, jedyna kobieta przy mównicy, podkreślała lęki, które coraz częściej pojawiają się wśród matek i kobiet: „Jako matka mam prawo czuć się bezpiecznie. Nie chcę żyć w lęku jak kobiety we Francji czy Szwecji.”
    Jej słowa spotkały się z głośnym aplauzem.
  • Marek Mielnicki, Beata Kot, Rafał Iwanejko i Radosław Kaczmarczyk mówili jednym głosem: o konieczności jedności narodowej i potrzebie oporu wobec tego, co nazwali „eksperymentem multikulti”.
    Wzywali do solidarności lokalnej, obywatelskiej odwagi i uważnego patrzenia władzy na ręce.

🧱 Hasła, które nie potrzebowały tłumaczenia

Protest nie był akademicką debatą. Jego językiem były krótkie, stanowcze hasła – skandowane wspólnie, z rytmem bębnów, pod ciężkim niebem:

  • „Tu jest Polska!”
  • „Cała Polska śpiewa z nami – wypierdalać z uchodźcami!”
  • „Stop masowej imigracji!”
  • „Donald matole, twój rząd obalą kibole!”
  • „Szczelne granice – bezpieczne ulice!”
  • „Płaczą Niemcy, płacze Francja – tak się kończy imigracja!”

Na transparentach pojawiły się m.in. hasła:

  • „Chcemy bezpiecznej Polski, mówimy nie imigracji”
  • „Bezpieczna Polska”
  • „Bóg, honor, ojczyzna – bezpieczna Ostrołęka”
  • „Patrol Obywatelski Ostrołęka”
  • „Stop masowej imigracji #Ostrołęka”
  • „Nie dla pakietu migracyjnego, imigrantów, ośrodka integracji cudzoziemców!”

To nie był marsz nienawiści, lecz marsz niepokoju – jak mówili sami uczestnicy – przed przyszłością, którą określali jako narzucaną „z góry”.

🐕 Prowokacje i zakłócenia

Choć protest miał pokojowy przebieg i był zabezpieczony przez policję, nie zabrakło prób zakłócania wydarzenia.

  • W okolicy przez długi czas krążył mężczyzna z psem, który uporczywie szczekał podczas przemówień, zagłuszając wystąpienia mówców i powodując rozproszenie.
  • Dodatkowo, dwie kobiety ustawione bezpośrednio przy kamerach prowadziły głośne rozmowy w trakcie nagrań – mimo zwróconej uwagi – co zostało odebrane jako celowe działanie mające na celu dezinformację medialną.

📊 Symboliczna frekwencja

Mimo niesprzyjającej pogody i braku ogólnopolskiego nagłośnienia, na miejscu zebrało się około 100–120 osób. Protest podzielony był przestrzennie: część ludzi stała w zwartym szeregu przy mównicy, inni zajmowali chodniki, alejki i okolice krzewów – a mimo to reagowali wspólnie, chórem i emocjonalnie. To było zgromadzenie obywatelskie – nie tylko polityczne.

📌 Podsumowanie

Ostrołęka – miasto, które nieczęsto pojawia się na politycznych mapach Warszawy – przypomniało o sobie w sposób donośny i konsekwentny.
Protest „Stop imigracji” nie był tylko częścią ogólnopolskiej akcji. Był lokalnym głosem w sprawie narodowego bezpieczeństwa. Głosem – którego nie sposób zignorować.

Zaszufladkowano do kategorii Ostrołęka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ponad 100 tys. zł kary dla rolnika z Podlasia, nie za pojenie zwierząt z własnej studni, tylko za podatek od wody i brak pozwolenia wodnoprawnego!

W ostatnich tygodniach internet obiegła fala fałszywych informacji, według których podlaski rolnik Zdzisław Zarzecki miał zostać ukarany za korzystanie z wody ze własnej studni, rzekomo ze względów sanitarnych. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna – mężczyzna został ukarany nie za wodę pitną czy domowe potrzeby, ale za poważne naruszenia przepisów prawa wodnego w związku z wykorzystaniem zasobów wodnych w celach rolniczych.

Fakty: rolnik ukarany za brak pozwolenia wodnoprawnego

Zdzisław Zarzecki, prowadzący gospodarstwo rolne w Choszczewie (gmina Piątnica, województwo podlaskie), korzystał z dużych ilości wody w swojej działalności rolniczej – głównie do pojenia świń oraz zasilania systemów irygacyjnych. Zgodnie z polskim prawem, w takich przypadkach – jeśli zużycie przekracza ustalone limity – wymagane jest uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego.

Zarzecki:

  • nie wystąpił o odpowiednie pozwolenie,
  • nie zgłosił poboru wody do organu Wód Polskich,
  • korzystał z wody na potrzeby działalności gospodarczej, nie ponosząc żadnych opłat ani nie rejestrując tego poboru.

W związku z tym został ukarany grzywną oraz obciążony opłatą za nielegalne korzystanie z zasobów wodnych. Kara została nałożona w oparciu o przepisy ustawy Prawo wodne (Dz.U. 2017 poz. 1566 z późn. zm.).

Nieprawdziwe informacje: nie chodzi o wodę ze studni do celów domowych!

Wielu komentatorów w mediach społecznościowych błędnie zinterpretowało sprawę, sugerując, że rolnik został ukarany za pobór wody z własnej studni do celów sanitarnych – np. mycia, gotowania czy picia. Takie wykorzystanie wody ze studni nie podlega pozwoleniom wodnoprawnym, o ile nie przekracza określonego limitu (5 m³/dobę dla celów bytowych).

W rzeczywistości sprawa dotyczyła:

  • intensywnego nawadniania gruntów ornych,
  • poboru wody w ilościach przekraczających limity zwolnione z obowiązku uzyskania pozwolenia,
  • wykorzystania zasobu publicznego (wody podziemnej) do prowadzenia działalności gospodarczej bez uiszczenia opłat.

Prawo a rolnicy – obowiązki wobec wody

W świetle obowiązujących przepisów:

  • każdy, kto pobiera wodę w celach gospodarczych (np. nawadnianie, hodowla ryb, przemysł rolny), musi uzyskać pozwolenie wodnoprawne, jeśli przekracza limity z ustawy,
  • niezależnie od źródła (studnia, rzeka, staw) należy rejestrować użytkowanie wód w celach komercyjnych,
  • obowiązuje opłata za tzw. „usługi wodne”, czyli m.in. pobór wody podziemnej w celach innych niż bytowe.

Prawo wodne i Wody Polskie – jak to się zaczęło

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. kraj zobowiązał się do wdrożenia Ramowej Dyrektywy Wodnej UE (2000/60/WE), nakazującej ochronę i racjonalne zarządzanie wodami. W odpowiedzi na te wymogi uchwalono nową ustawę – Prawo wodne z 20 lipca 2017 r., która wprowadziła system opłat za korzystanie z wody, obowiązek pozwoleń wodnoprawnych i zintegrowane zarządzanie zasobami wodnymi.

Za powstanie Wód Polskich odpowiada rząd Prawa i Sprawiedliwości. Instytucja została utworzona na mocy ustawy Prawo wodne, przyjętej za rządów PiS w 2017 roku. Reforma była odpowiedzią na wymogi Unii Europejskiej, ale PiS wykorzystał ją także do centralizacji zarządzania gospodarką wodną – przekazując kompetencje jednej państwowej instytucji.

Zaszufladkowano do kategorii Łomża, Rolnictwo, Świat, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Służby w akcji – „Ostrołęka 2025” to symulacja zagrożeń, które mogą wydarzyć się naprawdę

Symulacja skażenia i porwania pociągu. Ostrołęka na celowniku służb.

Ćwiczenia ratunkowo-policyjne „Ostrołęka 2025” na ulicach miasta i w gminie Czerwin

Ostrołęka stała się dziś areną zaawansowanych ćwiczeń dowódczo-sztabowych służb mundurowych i ratowniczych, zorganizowanych przez Komendę Wojewódzką Policji z siedzibą w Radomiu. W manewrach, które rozpoczęły się tuż po godzinie 9:00, uczestniczyło ponad 260 funkcjonariuszy, strażaków, żołnierzy i urzędników, którzy ćwiczyli reakcję na poważne zagrożenia cywilne.

Scenariusz niczym z filmu sensacyjnego

Ćwiczenia miały dwa główne etapy:

  • moduł I – skażenie promieniotwórcze:
    Na terenie starego szpitala przy ul. Sienkiewicza doszło – według scenariusza – do rozszczelnienia pojemnika z materiałem radioaktywnym, co spowodowało lokalne skażenie. Służby musiały przeprowadzić procedury dekontaminacji, zabezpieczenia obiektu oraz ewakuacji potencjalnie poszkodowanych.
  • moduł II – porwanie pociągu z zakładnikami:
    Na terenie gminy Czerwin przeprowadzono symulację porwania pociągu przez uzbrojonych napastników. W grę wchodziło nie tylko odbicie zakładników, ale również zabezpieczenie infrastruktury kolejowej i współpraca z kolejnictwem.

Imponujący skład ćwiczących formacji

W działaniach uczestniczyły m.in.:

  • policyjne siły z Radomia i Ostrołęki,
  • Akademia Policji w Szczytnie,
  • Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji „BOA”,
  • Państwowa Straż Pożarna z Ostrołęki,
  • 5 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej,
  • urzędnicy z Miasta Ostrołęka, Starostwa Powiatowego oraz Gminy Czerwin,
  • Koleje Mazowieckie, PKP PLK i Straż Ochrony Kolei.

Tak kompleksowy udział podkreśla wagę ćwiczeń oraz chęć doskonalenia współpracy między służbami w sytuacjach zagrożenia.

Komentarz służb

– Zaangażowanych w ćwiczenia jest ponad 260 osób. Ćwiczenia rozpoczęły się od zainscenizowanej sytuacji na terenie po szpitalu w Ostrołęce (…). Drugi element to inscenizacja uprowadzenia pociągu z zakładnikami – relacjonował nadkom. Tomasz Żerański, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce.

Bezpieczeństwo i sprawność działania – priorytetem

Choć to tylko ćwiczenia, ich realistyczny przebieg i skala mają kluczowe znaczenie dla sprawdzenia gotowości i koordynacji działań różnych służb w razie realnego zagrożenia. „Ostrołęka 2025” to przykład wzorowej współpracy między formacjami mundurowymi, kolejowymi i cywilnymi – dla bezpieczeństwa nas wszystkich.

Zaszufladkowano do kategorii Ostrołęka, Uncategorized | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Zaskakujący wynik Grzegorza Brauna w wyborach na Prezydenta RP w powiecie ostrołęckim

Grzegorz Braun uzyskał wyjątkowo wysoki wynik w powiecie ostrołęckim, co zaskoczyło wielu obserwatorów sceny politycznej. Kandydat, kojarzony z silnie konserwatywnymi oraz patriotycznymi poglądami, zdobył łącznie 9,67% głosów, osiągając szczególnie wysokie poparcie w gminie Kadzidło (12,59%), Lelis (10,72%) oraz Łyse (11,14%).

Wynik Brauna, wyraźnie przekraczający średnią krajową, pokazuje rosnącą popularność jego programu w regionach tradycyjnie konserwatywnych. Lokalne społeczności najprawdopodobniej doceniły jego stanowcze postulaty związane z obroną wartości narodowych oraz wyraźną krytykę obecnego establishmentu politycznego.

Analitycy zwracają uwagę, że dobry wynik Brauna to także sygnał ostrzegawczy dla głównych partii, wskazujący na rosnące oczekiwania wyborców wobec wyrazistych kandydatów, którzy nie obawiają się jasno artykułować swoich poglądów.

Sam kandydat podziękował wyborcom za okazane zaufanie i zapewnił, że będzie kontynuował swoją działalność polityczną, traktując wynik jako zachętę do dalszej, intensywnej pracy.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Grzegorz Braun w Ostrołęce – imponująca frekwencja na spotkaniu z kandydatem na prezydenta RP!

Sala Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Ostrołęce dosłownie pękała w szwach, a miejsca siedzące skończyły się błyskawicznie. Mieszkańcy słuchali Grzegorza Brauna nawet na stojąco i siedząc na schodach. Braun mówił o znaczeniu nadchodzących wyborów 18 maja, nawołując do obywatelskiego zaangażowania:

„To najlepsza okazja, by odzyskać niepodległość. To jest plebiscyt, demokracja bezpośrednia!” – podkreślał Braun. Publiczność reagowała entuzjastycznie, ktoś nawet krzyknął: „Zabieramy swoje długopisy!”

Wśród najważniejszych postulatów programu Grzegorza Brauna znalazły się:

1. Zdecydowane NIE dla wysyłania Wojska Polskiego na cudze wojny.
2. Stanowczy sprzeciw wobec nielegalnej migracji i pakietu migracyjnego UE.
3. Odrzucenie Zielonego Ładu i innych polityk określanych przez Brauna mianem „eurokołchozowych”.
4. Krytyka polityki władz wobec Ukrainy i pomocy socjalnej dla Ukraińców.
5. Rozliczenie polityków odpowiedzialnych za likwidację kopalń i niszczenie energetyki.

Grzegorz Braun wyraźnie podkreślił, że celem jego kampanii jest odzyskanie suwerenności i niezależności Polski. Spotkanie zakończyło się długą sesją pytań oraz możliwością zdobycia autografu i wspólnego zdjęcia z kandydatem – także na słynnych już gaśnicach!

Obejrzyj naszą relację i zobacz, jak wyglądało to niezwykłe spotkanie!

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Harmonia z naturą i systemowe zmiany, które mogą uratować przyszłość

Zbigniew Dąbrowski – filozof, architekt i pszczelarz o rewolucji, która zaczyna się na hektarowej działce.

W dobie kryzysów klimatycznych, inflacji i rosnących nierówności, coraz więcej osób szuka alternatyw dla upadającego modelu „wiecznego wzrostu”. Jednym z nich jest Zbigniew Dąbrowski, filozof i architekt, który w swojej wizji łączy starożytną mądrość z nowoczesnymi technologiami. Jego projekt to „Hektarowe wspólnoty” – samowystarczalne enklawy.

Ekonomia oparta na złocie

  • powrót do systemu ekonomicznego opartego na fizycznym złocie przechowywanym w bankach mógłby zapewnić stabilność i uczciwość w globalnej wymianie handlowej
  • złoto, jako uniwersalna waluta, byłoby podstawą cyfrowych zapisów transakcji, eliminując problemy związane z manipulacją wartościami walut
  • taki system zmniejszyłby ryzyko inflacji i wspierałby długofalowe planowanie ekonomiczne

Urbanistyka i rolnictwo na nowo

  • model urbanistyki powinien opierać się na hektarowych działkach rolnych, które zapewnią rodzinom możliwość samowystarczalności
  • działki te pozwolą na produkcję żywności oraz zapewnienie ogrzewania, na przykład poprzez odnawialne źródła energii, takie jak biomasa czy energia słoneczna
  • każda rodzina, poprzez bezpośredni kontakt z ziemią i naturą, mogłaby odbudować więź z przyrodą, co wpłynęłoby korzystnie na zdrowie fizyczne i psychiczne
  • bogactwo przyrodnicze dzięki sąsiedzkiej wymianie nasion. wiedzy i doświadczeń

Praca i nauka zdalna

  • zintegrowanie rolniczych społeczności z siecią internetową umożliwłoby pracę i naukę zdalną, minimalizując konieczność dojazdów
  • zmniejszenie wykorzystania paliw kopalnianych, wynikające z ograniczenia transportu, wpłynie pozytywnie na środowisko
  • decentralizacja ośrodków pracy i edukacji zwiększy odporność społeczności na kryzysy ekonomiczne i klimatyczne

Samowystarczalność jako klucz do harmonii

  • życie w bliskim kontakcie z przyrodą oraz prowadzenie samowystarczalnego gospodarstwa umożliwłoby rodzinom uniezależnienie się od globalnych kryzysów
  • hodowla zwierząt oraz uprawa roślin dostarczą nie tylko pożywienia, ale także poczucia odpowiedzialności i równowagi z naturą
  • takie społeczności mogą stać się wzorem dla przyszłych pokoleń, jak żyć w zgodzie z naturą, jednocześnie korzystając z technologicznych osiągnięć ludzkości

Podsumowanie

Przyszłość ludzkości wymaga zdecydowanych kroków w kierunku zmian, które połączą rozwój technologiczny z poszanowaniem przyrody. Powrót do stabilnej gospodarki opartej na złocie, promowanie samowystarczalnych gospodarstw oraz ograniczenie zużycia paliw kopalnych przez pracę i naukę zdalną to tylko niektóre z kroków, które mogą zapewnić lepszą przyszłość. Kluczowe jest dążenie do harmonii z naturą i tworzenie społeczności, które będą odporne na kryzysy, a jednocześnie w pełni zintegrowane z ekosystemem Ziemi.

„W 1890 r. nikt nie wierzył, że samoloty polecą. Dziś nikt nie wierzy, że możemy żyć bez długu” – mówi Dąbrowski. Jego projekt to nie tylko ucieczka od systemu. To próba napisania nowego kontraktu społecznego – gdzie wartość mierzy się zdrowiem gleby, a nie wzrostem PKB.

„Jeśli pszczoły potrafią współpracować bez banków, czemu my nie?” – pyta retorycznie. I zaprasza na warsztaty budowy pierwszego „hektaru nadziei”.

Autor: Zbigniew Dąbrowski

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz